WARSZTAT

niedziela 11.45- 13.15   W poszukiwaniu szczęścia – Ja, Ludzie i Świat.  (Więcej…) 

Katarzyna Nast

Niedzielny poranek. Dziewczyna tępo gapi sie w sciane. Przytłoczona depresja i brakiem swiadomosci, płacze po kolejnej kłótni ze swoim partnerem. To ja sprzed 4 lat. Dwa lata później poddałam się hipnozie. Relacja dawno już zapomniana, wylała się morzem łez z mojej podświadomości. Zdałam sobie sprawę, jaką krzywdę robiłam sobie będąc w związku, który pokazywał mi, że jestem niewystarczająca, na siłę szukając akceptacji. I nie mam tu najmniejszego żalu do Partnera, z którym wtedy bylam. Wręcz przeciwnie. Mam do Niego ogromny szacunek i wdzięczność, że pokazał mi drogę, na którą wtedy ja nie byłam gotowa. Mam wdzięczność za każdy moment, kiedy mnie nie akceptował, za wszystkie łzy, kiedy ja nie akceptowałam siebie. Tamte przeżycia byly mi potrzebne, aby znalezc sie tu gdzie jestem. Jezeli nauczymy sie patrzeć na trudne wydarzenia z naszego zycia z wdzięcznością, to latwiej bedzie nam je zaakceptować. Jezeli zrozumiemy, ze opinia innych, nie powinna miec na nas wpływu, to bedziemy szczęśliwsi. Jezeli zdamy sobie sprawę, czego w sobie nie kochamy, to latwiej nam bedzie pokochać siebie w pelni. Teraz 4 lata później stoję silna, uśmiechając się do świata, mając w sobie masę miłości i kobiecej delikatności. Czuję, że żyję. Kocham każdy centymetr swojego ciała. Każdą fałdkę, każdą zmarszczkę, każdą bliznę. Udało mi się to osiągnąć, bo dwa lata temu, w momencie kiedy zdałam sobie sprawę, że trauma jest we mnie wciąż tak żywa, usiadłam z całym dyskomfortem i wykonałam ogrom pracy, najpierw, aby wybaczyć Jemu, a potem, aby wybaczyć sobie. Całą negatywną energię przekierowałam na wdzięczność.